wykonanie: Ewa Błaszczyk
wykonanie: Bożena Borowska, Barbara Kałużna, Grażyna Korin, Małgorzata Łodej,
Edyta Łukaszewska, Kazimiera Nagajówna, Daniela Popławska,
Maria Rybarczyk - Dębicka
wykonanie: Justyna Szafran
słowa: Jonasz Kofta
muzyka: Jerzy Satanowski
I
Wiatr Wiatr
Jaki wiatr Jaki wiatr
W kurtynę nocy dmie Niesie świetlisty pył
Na pustej scenie Słońca, księżyce
Ciemne przestrzenie Domy, ulice
Zaraz pochłoną mnie Pędzą kontury brył
Dal Dal
Jaką dal Jaką dal
Skrywa szkarłatny zmierzch
Kryje kulisa mgły
By ją odnaleźć
Na wielkiej scenie
Muszę oszaleć
Jedno istnienie
Pobiegnę tam gdzie kres
I dekoracji zgrzyt
Nagły zachód słońca Uwięziona w czasie
Słońca wschód Wyrwę się
Odmierzę tańczącą Przez kolczasty zasiek
Parą nóg Będę biec
Po to tańczę, tańczę Zgubię, zgubię pogoń
Poprzez mrok Zmylę ślad
By ukoić istnienia głód I nie znajdzie mnie
Moja śmierć
II
To się stało samo Dokąd tak uciekam Wędrujący płomień
Rozmazaną plamą Od siebie, do siebie Przyszedł dzisiaj po mnie
Stał się czas i przestrzeń Nie wiem, nie wiem, nie wiem Palą oczy, usta
Ciało jak powietrze Nie wiem, nie wiem, nie wiem
Wabi chłodna pustka
Walc Walc
Jakiś walc Czy nie wszystko jedno Jakiś walc
Słyszę Byle nie powszedniość Grają
Jak powietrze ciało
Ku płomiennym słońcom Nie wiem co się stało Znowu walca motyw
Jestem ćma lecącą Srebrny od tęsknot
Coraz bliżej ognia To się samo stało Czy to co w nas dobre
Coraz dalej od dnia Jak powietrze ciało Musi uciec w obłęd
Walc Cisza zaszumiała Walc
W środku Jak płonący pałac W środku
Ja
Walc Ja
Jakiś walc
Czy to co w nas dobre Słyszę Dokąd mnie prowadzi
Musi uciec w obłęd Ten okrutny motyw
Czy powrócić zdążę Czy to co w nas dobre Nawet jeśli wiem to
Krążę, krążę, krążę Musi uciec w obłęd Zapomniałam o tym
Walc Biegnie dzika ścieżka
Jakiś walc Tam, gdzie nikt nie mieszka Dokąd tak uciekam
Grają Walc Od siebie, do siebie
W środku Nie wiem, nie wiem, nie wiem
Ciemność jak aksamit
Ja Nie wiem, nie wiem, nie wiem
Czuję pod stopami
Czy to co w nas dobre
Musi uciec w obłęd
Walc
W środku
Ja
III
Ach Ach
Gdyby tak Gdyby tak
Być jak mały anioł Zrzucić ciężar bytu
Lalką ze szmat Lalka to ja
Brudną, potarganą Z tanich kretoników
Czy tego brak Ach, gdyby tak
Żeby świat był prosty Świat był znowu prosty
Lalka ze szmat Lalka ze szmat
W rękach młodszej siostry W rękach młodszej siostry
Ach Ach
Gdyby tak Gdyby tak
Być jak mały anioł Uciec w przedmiot żywy
Lalką ze szmat Lalka ze szmat
Wiecznie cerowaną Czy to świat prawdziwy
Patrzą na świat A może czas
Z koralików oczy To jest także lalka
Lalka ze szmat Lalka ze szmat
Nie boi się nocy Cierpi, że jest lalką
To na wznak Trocin
Upadnie Kurz
To ją kot Ze środka
Ukradnie Uśmiech
To na szwie Jak idiotka
Popęka W ciemny kąt
Zawsze jest Rzucona
Przepiękna Długie lata
Kona
IV
Raz, dwa, trzy Od drogi Na ścieżce
Niech patrzy Od tłumu Donikąd
Kto chce i Od gwaru Dziewanny
Kto nie chce Od traktu Iglice
Jak biegnę W bezdroża Przez półmrok
Uciekam Rozumu Do mroku
Wiruję Wirując Po swą
Na ścieżce Do taktu Tajemnicę
To ścieżka Raz, dwa, trzy Raz, dwa, trzy
Donikąd Niech patrzy Niech patrzy
Przez półmrok Kto zdoła Tutejszy
Do mroku To dostrzec I przybysz
W bezdroża Jak biegnę Jak śmiercią
Umyka Uciekam Się bawię
Zdyszany Ku gwieździe Na serio
Niepokój Ku siostrze Na niby
To ścieżka Uciekam Od drogi
Zarosła
Umykam W bezdroża
Tymiankiem Gdzie chaszczy Ku gwieździe
I ostem Muzyka Ku siostrze
Tu wszystko Gdzie dzikie Gdzie serce
Cierniste Jabłonie Promienne
Bezwiedne W ustroniu Przebije
I proste Się schronię Mi ostrze
To ścieżka Tam płonne Raz, dwa, trzy
Pachnąca Są grusze Niech patrzy
Piołunem Od ziół się Kto chce i
I rdestem Uduszę Kto nie chce
Umykam I w trawy Jak biegnę
Uciekam Stuletnie Uciekam
I czuję Upadnę Wiruję
Że jestem Bezwiednie Po ścieżce
V
Gubię Wiążą mnie oplotem
Wszystkie ślady Smugi czarno złote
Lubię Walca wirujące lustra
Smak zagłady Wreszcie mam tę przestrzeń
Smugi Wszystko w niej pomieszczę
Gwiazdy spadającej Walc
W ostateczny sierpień Wokół scena pusta
Niedorzecznych cierpień
Walc, zachodzące słońce Dławi blask księżyca
Zbawi tajemnica
Gubię Furkot
Swą doczesność Furkot ćmy zielonej
Lubię W umęczony sierpień
Ostateczność Zakurzonych cierpień
Spada Walc
Życia meteoryt Płonę, czarno płonę
W umęczony sierpień
Zakurzonych cierpień Schodami stromymi
Walc Bo nie wie co czyni
Dobroczynnie chory W płonącym baroku
Niepokój, niepokój
Schodami stromymi
Bo nie wie co czyni Wiatr
W ogrody cierniste Jaki wiatr
Egzyste W kurtynę nocy dmie
Egzyste
Na pustej scenie
Ciemne przestrzenie
Zaraz pochłoną mnie
VI
Zobaczyć i Księżyce
Dostrzec Zbyt jasne
Zdarzenia Oddale
Najprostsze Przepastne
Na nowo Bez ciała
Skojarzyć Bez twarzy
Bez ciała Skojarzyć
Bez twarzy Skojarzyć
Tu jestem Raz, dwa, trzy
I wszędzie Niech patrzy
Co będzie Kto chce i
To będzie Kto nie chce
Ten walc Jak tańczę
I ten temat Umykam
Już nie ma Wiruję
Mnie nie ma Na ścieżce
Zdziczałe To ścieżka
Ogrody Donikąd
Zetlałe W jałowe
Zachody Pustkowie
I mnożą się Tam prawdy
Słońca Jedynej
Bez końca O sobie
Bez końca Się dowiem